Archiwa tagu: relacja

Operacja „Dzień Ojca”

Wszystko zaczęło się na początku czerwca, w sumie to jak zawsze – szybciej zadziałałem niż pomyślałem:

dzień ojca 1

Nie kłamałem – naprawdę bardzo chciałem. To co teraz napiszę jest bardzo niepolityczne i zalatuje fanatyzmem, ale taka jest prawda. Brakowało mi poniewierki związanej z ultra. Tego stanu, w którym twój własny organizm wysyła ci zapytanie, czy aby na pewno wiesz co robisz obracając pedałami po raz kolejny i kolejny. Tęskniłem za czasami, gdy na wyświetlaczu zegarka znikają sekundy, a liczenie

Czytaj Dalej ->

Karkonoszman po raz piąty

Gdy o 6:00 w aucie zadzwonił budzik, nie poczułem klasycznego dla mnie rozdrażnienia. Przez głowę nie przelatywały myśli w stylu ” po jaką cholerę to robię?” czy „mogłem być teraz w domu”. Gdy otworzyłem oczy, miałem jasno postawione zadanie na ten dzień – ukończyć zawody w limicie i utrzymać status „All Finisher’a”. I gdy wysiadłem z auta, z masochistyczną przyjemnością zabrałem się za wykonanie tego zadania.

przed startem Może i nie wygląda zbyt profesjonalnie, ale hej, tym razem nic nie

Czytaj Dalej ->

Ultrakotlina – jak się bawić, to się bawić

Od zeszłego weekendu minął zaledwie tydzień, ale w mojej głowie Ultrakotlina odbyła się jakiś miesiąc temu. Życie po raz kolejny nabrało rozpędu, w ciągu tygodnia trudno mi znaleźć czas na myślenie, o pisaniu nie wspominając. Ale optymizm który znalazłem przed wyjazdem na Kotlinę pozostał.

Nie planowałem w tym roku udziału w Przejściu. Dalej uważam, że to co zrobiliśmy dwa lata temu z Gosią było czymś niezwykłym i raczej trudno będzie to powtórzyć. Ponad 40 godzin na trasie to dla mojej głowy jednak trochę z dużo. Dlatego gdy w tym roku Gosia Puchała Pietruszka powiedziała, że startuje z mężem w Przejściu, nawet przez myśl nie przeszło mi „a może by tak…”. Zupełnie niezależnie jednak od tego, poszukiwałem górskich ultra, które mógłbym zaliczyć jeszcze w tym roku. Coraz więcej startów wymaga kwalifikacji, zaś moja psychika coraz bardziej potrzebowała dotarcia do mety i potwierdzenia „tak, potrafisz”. Tak trafiłem na Ultrakotlinę, która tym razem nie odbywała się razem z Przejściem. Dystans 80 km idealnie spełniał moje wymagania i… i sprawił że ponownie wróciłem na szlaki dookoła Jeleniej Góry.

Zaczęło się

Czytaj Dalej ->

Kareta Pików i Trójka Waletów – Ultrajanosik 2017

Czas leci, emocje opadają. Od Janosika minął już tydzień i mogę na wszystko spojrzeć z większym dystansem. Karkołomna podróż w Tatry wydaje się być ledwie drobną niedogodnością, a złość na organizatora wyparowała praktycznie do zera, zostawiając tylko wspomnienia niesamowitej trasy. Gdyby wszystkie przygody zostawały w głowie w takiej formie… Tak czy owak, do relacji mogę już usiąść bardziej na chłodno (nawet jeśli temperatury na dworze z jesiennych wróciły znowu na letnie).

janosik7No, Tatko, skasuj te wszystkie brzydkie słowa i zacznij jeszcze raz
fot. Gosia

Początek

Jak już wspomniałem, droga na zawody nie była dla nas łaskawa. Deszczowo,

Czytaj Dalej ->