Archiwa tagu: podsumowanie

Bez grubej kreski, za to z wnioskami

Nie lubię takich wpisów. Wszyscy blogerzy sportowi je piszą. „co było w xxxx” i „co będzie w xxxx+1”. Czasami w jednym wpisie, czasami w dwóch. Jak kogoś poniesie to machnie tego jeszcze więcej. I człowiek przez cały grudzień przebija się na przemian przez „podsumowania” i „plany”.

A z drugiej strony za bardzo nie da się inaczej pisać w tym okresie. Zapisy na duże imprezy już ruszyły, dla tych średnich znane są już przynajmniej terminy. Te mniejsze często można już powiedzieć „że będą”. Wszyscy siedzą, planują, ustawiają, porównują i wydają furę kasy na wpisowe. Poważnie, grudzień w kategorii wydatków potrafi być jakąś masakrą, nie tylko przez prezenty. Swoją drogą, może to dobry patent na prezent dla sportowca? Talon na wpisowe na zawody?…

No dobrze, ale przejdźmy już do tego całego podsumowywania i planowania:

To był trudny rok…

Nie, nie był zły. Nie był też nieudany. Był po prostu trudny. Życie prywatne mocno zdefiniowało ilość czasu który mogłem poświęcić na sport. W liczbach na dzisiaj wygląda to tak:

Podsumowań czas…

Działo się. W zasadzie jak co roku. W zasadzie od 2009 roku, kiedy poczułem miętę do ultra, nie mogę narzekać na nudę. Nawet jeśli jakiś pułap wariactwa stawał się już normą, znajdowałem coś, co znowu przyprawiało rodzinę i znajomych o pukanie się w głowę. I ten rok nie był wyjątkiem.

Raz

Biegowo ten rok poszedł w jakość. Podkręciłem wyniki na 5, 10, 21, 42 i 50 kilometrów. Zaliczyłem dziesiąty i jedenasty maraton w życiu, wziąłem udział w biegu „prawie dwunastogodzinnym” i ukończyłem Przejście Kotliny – najdłuższy pieszy start w moim dorobku. Co ciekawe, znowu zaprocentowała forma zrobiona zimą. Do tego ponownie wyszło podbicie poziomu w drugiej części lata. Widać już tak mam, że te okresy pasują mi treningowo. Trzy godziny na maratonie nie pękły, ale dla mnie liczy się, że ta bariera padła w mojej głowie. Ta i kilka

Czytaj Dalej ->

Podsumowanie – wyniki i nie tylko :)

Posprzątaliśmy, poskładaliśmy i spakowaliśmy – możemy już na spokojnie i z dumą powiedzieć: I Dolnobrzeski Cross Mikołajkowy za nami.

DSC_3154

Wiemy, że czekacie, więc nie przedłużamy już ani chwili – Poniżej publikujemy wyniki:

wyniki biegu

wyniki kijki

Przyznajemy, że było przy nich odrobinę zamieszania (niektórzy zawodnicy postanowili mijać metę więcej niż raz 😉 ) – jeśli dostrzeżecie błędy, piszczcie, wyjaśnimy i poprawimy. Ostatecznie w obu

Czytaj Dalej ->

Wpis po trochę o wszystkim

Dawno nic nie pisałem. Doba jest kurcze za krótka – pracy nie rzucę, czasu spędzanego z rodziną poświęcać nie chcę, bo i tak go mało, a jak już uda się coś wyrwać, to wolę wyjść na trening, zamiast siadać do pisania.

Walczę z tym niedoczasem, jak umiem – zacząłem wykorzystywać na trening lukę czasową, którą mam po pracy. W święta, zamiast wyluzować, spróbowałem wycisnąć ile się dało z chwili wolnego. Próbuję ponownie wykorzystać drogę do pracy jako czas na trening, ale z tym na razie idzie opornie… Do tego staram się patrzeć chociaż kilka dni wprzód, żeby optymalniej układać plan dnia pod kątem treningów. I widać już efekty – od września z każdym miesiącem udaje mi się coraz więcej czasu spędzać na treningach. Cieszy mnie to podwójnie, biorąc pod uwagę, że startów teraz tyle co kot napłakał, więc są to faktycznie wytrenowane godziny. Liczę, że styczniu skok będzie jeszcze bardziej widoczny.

makita

Czytaj Dalej ->