Archiwa tagu: kalendarz

…Czas Planów

Podsumowanie w tym roku szybkie – w końcu do Sylwestra jeszcze miesiąc. Ale co zrobić, skoro już dzisiaj trzeba ogarniać plany na przyszły sezon? W ramach dzisiejszej walki na łokcie (poczułem się jak klient Lidla na promocji) o miejscówkę na IM Gdynia, co nieco o tym, co w przyszłym roku

Raz

Biegowo znowu stawiam na jakość. Bariery w głowie pękły, teraz pora żeby dotarło to do nóg. Na pewno musi pęknąć 3:00 w maratonie, na dzisiaj wszystko wskazuje na Kraków. Na dzisiaj to jedyna deklaracja wyników którą stawiam, ale marzeń w tej sferze trochę jest – wiosna pokaże, czy odrobiłem zadanie domowe.
Miało być w tym roku więcej ultra i więcej gór. Jedna z imprez „must be” właśnie wypadła z kalendarza – IWW, naprawdę fajnie było mi z wami przez te 6 lat. A pozostałe… będą głównie te zimowe (ZUK, Zamieć, Zimowy Maraton Ślężański), latem może wyjść różnie, ponieważ…

Dwa

…Ponieważ ten rok będzie mocny jeśli idzie o dwa koła. Świnoujście to była dopiero rozgrzewka. Celem na ten rok jest BBT, czyli Bałtyk-Bieszczady Tour na dystansie 1008 km. Niestety, jak się okazało, nie zrobiłem jeszcze

Czytaj Dalej ->

Wiosenne porządki roku 2015

Patrzę na ostatni wpis i na zdjęcie mikołajów na mecie. Dalej wywołuje ono uśmiech, ale najwyższa pora iść dalej – również jeśli chodzi o bloga. Wiosna dopadła tej zimy także mnie, tak więc porządki czas zacząć. Nawet jeśli „na wiosnę” czeka mnie powtórka. A kto to wie…

Znika więc dzisiaj z bloga otoczka związana z Biegiem Mikołajkowym, a blog zaczyna się budować od nowa. Na pierwszy ogień idzie lista startów (tych przeszłych i tych przyszłych), bo znowu nie umiałem zachować umiaru i plan na 2015 spuchł już w styczniu. Aż strach pomyśleć, co będzie jak zacznę dorzucać po drodze kolejne znaczki na kalendarzu…

DSC00206

I to tyle na teraz – zabieram się

Czytaj Dalej ->

kalendarz

O planach na przyszłość. Tą bliższą i tą dalszą.

Jakiś czas temu Asia poprosiła mnie, żebym zapisał jej moje plany na ten rok. „Ja ci nawet kalendarz zrobię, ty tylko wpisuj na karteczki co, gdzie i kiedy”. Bardziej mnie zachęcać nie musiała, zwłaszcza, że planów jest sporo i trzeba to jakoś ogarnąć.

Asiowy kalendarz

Jakiś czas temu Marcin pisał o łapaniu srok za ogony. Cóż, myślę, że mój kalendarz wyszedł jeszcze bardziej pokopany – ale ja się tym akurat nie przejmuję, u mnie to norma. Znalazło się więc miejsce i na bieganie i na rowerowanie i na triathlon (chociaż ten ostatni na razie tylko jeden). I chociaż za 4

Czytaj Dalej ->