Archiwa tagu: Warszawa

naglowek

XXXV Maraton Warszawski – bo na naukę nigdy nie jest za późno

Sobota wieczór. Warszawa przywitała nas deszczem. I korkami. I jeszcze szarówką, bo latarnie nie odpaliły się pomimo ciemności. Bolała mnie głowa, miałem już dość prowadzenia, a akurat teraz trzeba się skupić na wszystkim dookoła. Docieramy w okolice stadionu, po lekkim kołowaniu udaje nam się zaparkować na prawie pustym parkingu pod PKP. Odbieramy z Asią pakiet startowy, przy okazji zwiedzając narodowy. W sumie nigdy nie byłem na krytym stadionie – nie przypuszczałem, że zrobi na mnie takie wrażenie. Ponownie wsiadamy do auta a ja przypominam sobie, jak łatwo zgubić się w Warszawie. Po kilku nawrotach docieramy do Mysiadła gdzie już kieruje nas Krasus. Kurde, dobry jest w tym „radioorienteringu”. W przytulnym mieszkaniu, przy przyjemnej rozmowie i dobrej kolacji udaje mi się odgonić na trochę zmęczenie, tak więc siedzimy dłużej niż planowałem. A rano trzeba wstać tak wcześnie…

Rano wstaliśmy wcześnie (bo trzeba). Zimno, słońce dopiero wschodzi, na ulicach pustki. Po drodze do stadionu znowu się gubimy, usilnie próbując wjechać w drogę której jeszcze nie ma. Pod Narodowym chaos nie taki znowu straszny, ostatecznie parkujemy w jednej z uliczek i

Czytaj Dalej ->

Na podbój Hollywood!… znaczy się Warszawy

Tydzień temu w internecie pojawiła się wieść: Reebok szuka biegaczy do reklamy! Ten news, wydawało by się, mało istotny, jakoś na mnie zadziałał. Może to pokusa wyrwania się z wiru który mam ostatnio? Albo chęć wycieczki do Warszawy? Może… ale najpewniej było to wspomnienie gry w teatrze, gdzie i kamera nie była mi obca. Niezależnie od motywów – podjąłem szybką decyzję „Jadę”. A dzięki temu macie okazję poczytać co nieco o takich imprezach 😉

A dokładnie, to „Jedziemy”, ponieważ jak się okazało, Asia mogła mi towarzyszyć. Bardzo wczesnym porankiem (kurcze, to ostatnio standard w moich wyjazdach), zapakowaliśmy się do naszej cytryny i ruszyliśmy do Stolicy przez duże „S”. A musicie wiedzieć, że jedzie się teraz do niej z Wrocławia naprawdę sprawnie – najpierw AOW przeciągnięta aż za Syców, a później Piękna droga z Piotrkowa… ahhh, gdzie te czasy, kiedy kląłem na wszechobecne remonty? No, ludziska, mówię wam – miodzio. Spokojnym tempem, bez szarpania, za to ze śniadaniem na trasie, meldujemy się na miejscu o

Czytaj Dalej ->