Archiwa tagu: trening

Irek, jakim tempem biegasz?

Już od dłuższego czasu chodzi za mną ten temat na wpis. Trochę nie było na niego czasu (standard), trochę nie wiedziałem jak to ugryźć. Przede wszystkim nie chciałbym nikogo urazić, zwłaszcza, jeśli przeczytają to ci, o których będę pisał. Dlatego uwaga – wpis ma skłonić do myślenia, a nie wytykać czyjeś błędy.

Gdy robią cie trenerem

Pytanie z tytułu usłyszałem na początku tego roku. Po rozwinięciu tematu, okazało się, że chodzi o dotarcie na metę półmaratonu za kilka miesięcy – niekoniecznie od zera, ale niemal. Pytający oczekiwał planu treningowego z rozpisanymi tempami. Po krótkiej rozmowie ze mną nie wyglądał na zachwyconego moim podejściem, a zapowiedziane „odezwę się” nie nadeszło do dzisiaj.
Szukałem jakiegoś porównania dla tej sytuacji i przyszło mi do głowy coś takiego: To jak zacząć tuning malucha od zalania do baku paliwa rakietowego. Osiągów raczej nie poprawi, za to skończy się wizytą na serwisie.

Ja rozumiem chęć robienia czegoś „dobrze”. Jak się do czegoś zabierasz, to szukasz wsparcia. W gazetach i internetach piszą o progach mleczanowych, tempie, tętnie, środkach treningowych i

Czytaj Dalej ->

Jest plan

Prosty plan, trzeba dodać. Zazwyczaj jak już pisałem plany, to były na kilka miesięcy, zawierał periodyzację, zakładał wyniki pośrednie które powinienem osiągać, żeby w razie czego móc dokonać korekty… a po najwyżej miesiącu plan szedł w odstawkę, a ja wracałem do wolnej amerykanki jeśli chodzi o to kiedy i na jaki trening idę.

Dlatego teraz plan jest prosty. I rozpisany do końca stycznia. 25 treningów i dwa starty. Średnio jeden basen, dwa rowery (rolka) i trzy biegi. Tyle co kot napłakał, ale na dzień dzisiejszy i tak będę dumny, jeśli zaliczę powyżej 20 z tych zaplanowanych treningów. Dzisiaj zaliczyłem pierwszy, zostało jeszcze 24. Celem jest na dzisiaj wychodzenie na treningi, a nie ich jakość czy długość.

Przy okazji pierwszy raz od… roku? Cyba tak – pierwszy raz od jakiegoś roku przebiegłem na treningu 25 kilometrów. Dłuży się to to niesamowicie, na zawodach jednak jest to łatwiejsze. Czas pokaże, czy praca nad wytrzymałością pomoże uniknąć zgonów na dłuższych zawodach.

Czytaj Dalej ->

Motywator I – Pływanie

Motywator sytuacyjny:

Nie lubię pływać. I nie potrafię pływać. Tak było od zawsze. Jako dzieciak lubiłem nurkować, ale pływanie – co to to nie. W wodzie jestem jak klocek drewna z doczepionymi kończynami, a jedyne co można o mnie dobrego powiedzieć, to to, że nie tonę.

Ostatnio znalazłem na mailu wpis, którego nigdy nie opublikowałem – o pierwszym treningu pływackim. To było w sierpniu 2012. kiedy postanowiłem sobie, że spróbuję sił w triathlonie. Nie było zmiłuj się, trzeba było zacząć chodzić na basen. zrobiłem wtedy w ciągu godziny 2,2km i z wody wyszedłem ledwo żywy…

I dopiero w tym momencie naszła mnie refleksja. Przecież tamtego drewnianego klocka już nie ma. Dalej nie jestem Phelps’em ale na naszym miejskim basenie to ja wyprzedzam. Nie okupuję każdej długości basenu utratą oddechu i co najważniejsze… pływanie zaczyna mi sprawiać frajdę. Nie żebym zakochał się w pływaniu, ale naprawdę potrafię się cieszyć z wyjścia na basen. Aż dziwne, że tak długo tkwiłem w przeświadczeniu, że jest inaczej.

Dla mnie samego jest to dowód na coś, co jest oczywiste i regularnie przeze mnie ignorowane – praca nad

Czytaj Dalej ->