Archiwa tagu: Przemyślenia

10850316_878834692134795_6610142801586465733_n

III Prusice Biegają – możesz biegać szybciej

Dzisiaj po raz trzeci stanąłem na starcie piątki w Prusicach. Pojechałem tam z mocnym postanowieniem połamania 20 minut, choćbym miał… zostawić coś od siebie na mecie. I choć pogoda nie dopisała (trochę wiatru, trochę deszczu, najgorzej zaś na finiszu), to plan udało się zrealizować z dużym zapasem – od dzisiaj życiówka na piątka to 19:38 Na koniec naprawdę dałem z siebie dużo, co widać na poniższym zdjęciu ze strony organizatorów (nie polecam zbliżenia):

11050797_935406036477660_7228129994889718298_n



Czytaj Dalej ->

Satyra na dobranoc. I skołatane nerwy

Obiecałem sobie, że na poważnie nie będę się wypowiadał na temat ostatnich wydarzeń z szeroko rozumianej polityki. Nie od tego jest ten blog, a ja jako zwykły zjadacz chleba i tak mam mało do powiedzenia w tej kwestii – bo w końcu „co ja wiem?”. No, ale nie obiecywałem sobie, że nie będę się nabijał z tego i owego. Zwłaszcza, jeśli pozostanę w sportowej tematyce. Poniżej próbka zmierzenia się z formą literacką jaką jest satyra. Swoją drogą, szkoda, że nie uczą tego na języku polskim w szkole – można by tak, dla odmiany po tych wszystkich rozprawkach…

Ludu Rzeczypospolitej Polski, Rodacy, współobywatele!

Pochylcie się nad biednym losem polskiego biegacza! Poznajcie znój jego i wysłuchajcie o wszystkich kłodach, jakie pod nogi rzuca mu los, jak również złe i wyrachowane państwo (w domyśle „Oni”). Zauważcie, w jakim niedostatku i pognębieniu toczy się nasz, biegaczy żywot. Zacznijmy od początku:
Nikt nie zrozumie bólu naszych stóp, póki sam nie spróbuje przetruchtać kilku kilometrów. Nieważne, gdzie byśmy nie pojechali, to źle. Plaży do dzisiaj nikt nam nie wybrukował, nawet kawałeczka – nic, tylko piach

Czytaj Dalej ->

Myśli ściętej głowy #2

Kto by pomyślał, że przychodząca wcześnie wiosna okaże się tak nastrajająca do przemyśleń? Myśli Marcin, myśli Wolny, myślą i inni. Myślę i ja, bo mnie też jakoś tak chwyciło zadumanie. I z tematów, które mi się przewalają przez głowę, jeden powraca nieustannie.

Przed startem, w którym Kowalczyk zdobyła złoty medal, Robert Korzeniowski (opieram się na przekazie z mediów) rzucił zdanie „mamy prawo być rozczarowani” tym, co robi Justyna. Mniejsza o to, co myślę o startowaniu w takim stanie, mniejsza o to, co sądzę o Justynie. Nawet mniejsza o to, że Robert jest dla mnie jednym z większych sportowych autorytetów – ale czy naprawdę mamy prawo „być rozczarowani”? Niechby jej nawet nie wyszło, niechby dobiegła ostatnia, w mękach, pokonana, niechby nie dotarła do mety. To dalej będzie najlepsza biegaczka narciarska w historii Polski i jedna z najlepszych w świecie. Czy ktokolwiek z nas, tych siedzących na kanapie i tych którzy

Czytaj Dalej ->

Motywator II – Kolarstwo

Motywator sytuacyjny:

Zegarek pokazuje sześćdziesiątą minutę treningu. Równa godzina, do końca już tylko 20 minut. Już nawet przestały się lać strumienie potu, widać do organizmu dotarło w końcu, że nie warto. Nogi kręcą bez zmian, ale w głowie od dłuższego czasu kołacze się słowo „odpuść”. Nie dlatego, że bolą nogi, a płuca palą – bo tego nie ma. Jest tylko ten głos, który udowadnia bezsensowność tego co robię. No bo durne to przecież – siedzieć w domu i machać pedałami w miejscu.

Na basenie to wyizolowanie działa na mnie pozytywnie – kolejne długości basenu nie powodują nudy, liczy się odległość, a czas jest tylko informacją jak mocno było. I jest ta świadomość, że jak przyspieszę, to skończę szybciej. Na trenażerze jest inaczej – przyspieszasz, a czas biegnie tak samo wolno. A nawet wolniej, bo zmęczenie zaczyna zakrzywiać poczucie czasu. I pedałuje człowiek i kręci ten młynek, a tu ani w przestrzeni, ani nawet w czasie nie chce się przesunąć. Jak jakiś, za przeproszeniem, pieprzony chomik na kołowrotku.

I na co to komu? Przecież i tak wsiądę na rower i kadencja wróci mi do 80rpm. Nie lepiej

Czytaj Dalej ->