Archiwa tagu: Karkonosze

Półmaraton Karkonoski 2017 – nie proście, a będzie wam dane

– Wstawaj
– Ale mi się nie chce…
– Wyczerpałeś już limit „nie chce mi się” na ten rok, wstawaj.

Cóż, Gosia jak zawsze ma rację. mimo, że na zegarku była piąta z minutami, nie pozostawało nic innego jak wstać i zebrać się do auta. Gosia usiadła za kółko, więc spałem na równi z Martyną. Pobudka w okolicach Jeleniej Góry, ostatnie kilometry i z zaplanowanym zapasem meldujemy się w Szklarskiej Porębie. Odbieramy pakiet, ostatnie przygotowania (tym razem niczego nie zapomniałem!) i pozostało nam już tylko czekać na start.

karkonoski1fot. Gosia

I… i to by było w zasadzie na tyle. Nie było planów. Nie było

Czytaj Dalej ->

3 x 1/2 IM

Sezon TRI ma się ku końcowy, przynajmniej w moim wykonaniu. Być może jeszcze spontanicznie coś tam wpadnie, ale zasadniczo co było do zrobienia w tym sezonie, zrobiłem. Trzy połówki to i tak aż nad to, jak na moją głowę.

Zaczęło się szaloną wyprawą na Karkonoszmana – jechać, nie jechać, „dobra, to jednak jechać”. Zimny, deszczowy, ponury poranek przed startem, uparta myśl w głowie, co ja tutaj w zasadzie robię… i nagle trzeba biec do wody, bo to już. Tak pobiegłem, że zrobiłem najlepszy czas na pływaniu ever (również jeśli idzie o samopoczucie). Wycieczka rowerowa po trasach, które znałem z obozu, kryzys, który przywitałem na totalnym luzie, a nawet z uśmiechem. Dziecięca radość z otrzymanych wafelków i przegapienie w tym wszystkim najtrudniejszego odcinka trasy. Po czymś takim bieg był już tylko podsumowaniem, które trzeba było zrobić, nie patrząc na styl. Wejście na przełęcz Karkonoską to mieszanina śmiechu i łez ze zmęczenia, a potem… a potem rura do mety i ściganie tych, którzy łyknęli mnie na dole. Szkoda, że nie było z kim się ciąć na Śnieżce, bo mogłoby być naprawdę ciekawie. Ostatecznie na szczycie melduję się

Czytaj Dalej ->