Archiwa kategorii: Trening / Technika

Wpisy dotyczące treningów

Słów kilka o zbiegach

Po starcie w Półmaratonie Karkonoskim postanowiłem się podzielić swoimi doświadczeniami odnośnie podbiegów. Nie minęło dużo czasu, a ponownie zawitałem do Szklarskiej Poręby, tym razem na Wielką Pętlę Izerską. Jako że o samych zawodach mogę napisać niewiele – było gorąco i ciężko. Jest więc okazja do opisania tego, co tygryski lubią w górach najbardziej – zbiegania.

Wstęp

No właśnie, czy aby na pewno lubią? Jak zapytasz pierwszego lepszego turystę, to powie ci, że zdecydowanie łatwiej schodzić z góry niż na nią wchodzić. Większość osób biegających „na równinach” też nie będzie miało nic przeciwko delikatnym zbiegom, zaś na odcinek wznoszący się o 10 metrów w pionie będą patrzeć krzywo. Dlaczego więc, do cholery, zbiegi w górach budzą we mnie tak ambiwalentne uczucia? Dlaczego częściej płaczę zbiegając niż mozoląc się na jakiś szczyt?
Powiem ci dlaczego – Zbiegi, te prawdzie, przez duże „Z”, to w biegach górskich cisi zabójcy. Zniszczą twoje mięśnie i zmasakrują stawy. Wyssają resztki energii które zostały ci po podbiegu. Stłamszą psychikę, a twoja głowa będzie rozpaczać, że

Czytaj Dalej ->

O podbiegach słów kilka

Po Półmaratonie Karkonoskim chodzi za mną myśl, aby napisać coś o technice biegania w górach. Z jednej strony nie potrafiłbym powiedzieć, że jestem specjalistą i autorytetem, do Marcina Świerca to raczej mi daleko. Z drugiej, jak widziałem niektórych startujących w Szklarskiej, to ręce mi opadały (na szczęście na uda, żeby robić swoją robotę). By ostatecznie rozwiać moje wątpliwości poszukałem dzisiaj w internecie poradnika odnośnie podbiegów który mógłbym polecić amatorom górskiego zarzynku i… z braku takowego siadamy z Martyną do pisania (to znaczy, Martyna właśnie poszła spać i można usiąść do pisania). Na warsztat lądują podbiegi i podejścia.

Bieg górski wygrywa się na zbiegach,

ale przegrać go najłatwiej właśnie na podbiegach. O ile nie walczysz o czołowe miejsca, to powinieneś przede wszystkim uważać, żeby nie przegrać. Możesz się spalić szturmując pierwszą na trasie ścianę, możesz zmarnować kupę niepotrzebnej energii przez złą technikę podchodzenia, albo nawet, zmarnować zbyt wiele czasu człapiąc do góry i w efekcie nie zmieścić się w limicie. Podbieganie, zarówno w biegach anglosaskich jak i alpejskich, to

Czytaj Dalej ->

Irek, jakim tempem biegasz?

Już od dłuższego czasu chodzi za mną ten temat na wpis. Trochę nie było na niego czasu (standard), trochę nie wiedziałem jak to ugryźć. Przede wszystkim nie chciałbym nikogo urazić, zwłaszcza, jeśli przeczytają to ci, o których będę pisał. Dlatego uwaga – wpis ma skłonić do myślenia, a nie wytykać czyjeś błędy.

Gdy robią cie trenerem

Pytanie z tytułu usłyszałem na początku tego roku. Po rozwinięciu tematu, okazało się, że chodzi o dotarcie na metę półmaratonu za kilka miesięcy – niekoniecznie od zera, ale niemal. Pytający oczekiwał planu treningowego z rozpisanymi tempami. Po krótkiej rozmowie ze mną nie wyglądał na zachwyconego moim podejściem, a zapowiedziane „odezwę się” nie nadeszło do dzisiaj.
Szukałem jakiegoś porównania dla tej sytuacji i przyszło mi do głowy coś takiego: To jak zacząć tuning malucha od zalania do baku paliwa rakietowego. Osiągów raczej nie poprawi, za to skończy się wizytą na serwisie.

Ja rozumiem chęć robienia czegoś „dobrze”. Jak się do czegoś zabierasz, to szukasz wsparcia. W gazetach i internetach piszą o progach mleczanowych, tempie, tętnie, środkach treningowych i

Czytaj Dalej ->

Jest plan

Prosty plan, trzeba dodać. Zazwyczaj jak już pisałem plany, to były na kilka miesięcy, zawierał periodyzację, zakładał wyniki pośrednie które powinienem osiągać, żeby w razie czego móc dokonać korekty… a po najwyżej miesiącu plan szedł w odstawkę, a ja wracałem do wolnej amerykanki jeśli chodzi o to kiedy i na jaki trening idę.

Dlatego teraz plan jest prosty. I rozpisany do końca stycznia. 25 treningów i dwa starty. Średnio jeden basen, dwa rowery (rolka) i trzy biegi. Tyle co kot napłakał, ale na dzień dzisiejszy i tak będę dumny, jeśli zaliczę powyżej 20 z tych zaplanowanych treningów. Dzisiaj zaliczyłem pierwszy, zostało jeszcze 24. Celem jest na dzisiaj wychodzenie na treningi, a nie ich jakość czy długość.

Przy okazji pierwszy raz od… roku? Cyba tak – pierwszy raz od jakiegoś roku przebiegłem na treningu 25 kilometrów. Dłuży się to to niesamowicie, na zawodach jednak jest to łatwiejsze. Czas pokaże, czy praca nad wytrzymałością pomoże uniknąć zgonów na dłuższych zawodach.

Czytaj Dalej ->