Archiwa kategorii: Inne

Wpisy nie mieszczące się w pozostałych kategoriach

Triathlon na licencję – czyli zawodowy amator

Dzisiaj na facebookowej grupie Triathlon (PL), padła informacja o artykule festiwalu biegowego:

Polski Związek Triathlonu wprowadza obowiązkowe licencje!

Tak, właśnie Festiwalu Biegowego, bo strona związku, podobnie jak facebook na ten temat milczy. Ciekawy obieg informacji mamy w tym naszym sportowym  światku… Postanowiłem zgłębić trochę temat, poczytać komentarze, poszperać na stronie związku i zobaczyć co w trawie piszczy.

Co wiadomo

Jak już wspomniałem, patrząc na stronę związku nie wiadomo na temat planów nic. Niemniej, w artykule cytowane są wypowiedzi wiceprezesa związku, wydaje się więc, że mowa o wiarygodnych informacjach.

  • Licencja będzie zapewniała ubezpieczenie zawodnika
  • Posiadacz licencji może liczyć na „zniżki u partnerów”
  • cytując artykuł: „Wpłaty mają zostać wykorzystane na szkolenie młodzieży, obozy, sprzęt, organizację aquathlonów i organizowanie naborów młodzieży”
  • Licencja ma być obowiązkowa na

    Czytaj Dalej ->

Iro(n)man dla Józefa – podbijamy stawkę

IM4J

Jakiś czas temu na Facebooku opublikowałem logo, które zaprojektowaliśmy razem z Gosią. Dla tych nieśledzących fejsa przypomnienie:

logo jpgkliknij, aby powiększyć

Nie, żebym miał tak strasznie dużo czasu i z braku pomysłów zabrał się za „promocję”. Nie, czasu jak nie było, tak nie ma. Ale na pomaganie się znajdzie. Jest akcja, a w zasadzie to nawet można dać piątaka. A o co chodzi?

Chodzi o to, że jest Wojtek. I Józef. Ten drugi ma mukowiscydozę, a

Czytaj Dalej ->

Spowiedź

Długo zbierałem się do tego wpisu. W zasadzie to początkowo nie chciałem o tym pisać. Ale z czasem doszedłem do wniosku, że jest to temat, który mocno rzutuje na moje uprawianie sportu, więc warto go przeanalizować – choćby po to, żeby ktoś inny mógł korzystać z wniosków.

w styczniu 2016 roku rozstałem się z Aśką. Choć początkowo nie wyglądało to bardzo źle (jeśli rozpad małżeństwa może nie wyglądać bardzo źle), to na dzisiaj doświadczam najgorszej wersji rozstania – od września toczy się rozprawa sądowa która ma ustalić, kto jest winny tego rozstania. I pomimo, że nie jest to już piekło, które przechodziłem przed rozstaniem, to nie mogę powiedzieć, żeby ostatnie miesiące były łatwe. Wczoraj miała miejsce kolejna rozprawa. Pierwotnie miała być ostatnią – chciałem móc dzisiaj napisać, że mam to wszystko za sobą. Niestety jednak, temat przeciągnie się o kolejne 3 miesiące. Widać tak być musi. 

Pomijając wszystkie inne konsekwencje tego co się dzieje – wpływa to też na mój sport. Aśka twierdzi, że sport był moją ucieczką od problemów w domu. Nie ma racji – sport jest moją

Czytaj Dalej ->

Bez grubej kreski, za to z wnioskami

Nie lubię takich wpisów. Wszyscy blogerzy sportowi je piszą. „co było w xxxx” i „co będzie w xxxx+1”. Czasami w jednym wpisie, czasami w dwóch. Jak kogoś poniesie to machnie tego jeszcze więcej. I człowiek przez cały grudzień przebija się na przemian przez „podsumowania” i „plany”.

A z drugiej strony za bardzo nie da się inaczej pisać w tym okresie. Zapisy na duże imprezy już ruszyły, dla tych średnich znane są już przynajmniej terminy. Te mniejsze często można już powiedzieć „że będą”. Wszyscy siedzą, planują, ustawiają, porównują i wydają furę kasy na wpisowe. Poważnie, grudzień w kategorii wydatków potrafi być jakąś masakrą, nie tylko przez prezenty. Swoją drogą, może to dobry patent na prezent dla sportowca? Talon na wpisowe na zawody?…

No dobrze, ale przejdźmy już do tego całego podsumowywania i planowania:

To był trudny rok…

Nie, nie był zły. Nie był też nieudany. Był po prostu trudny. Życie prywatne mocno zdefiniowało ilość czasu który mogłem poświęcić na sport. W liczbach na dzisiaj wygląda to tak: