Archiwa kategorii: Inne

Wpisy dotyczące innych dyscyplin

Spowiedź

Długo zbierałem się do tego wpisu. W zasadzie to początkowo nie chciałem o tym pisać. Ale z czasem doszedłem do wniosku, że jest to temat, który mocno rzutuje na moje uprawianie sportu, więc warto go przeanalizować – choćby po to, żeby ktoś inny mógł korzystać z wniosków.

w styczniu 2016 roku rozstałem się z Aśką. Choć początkowo nie wyglądało to bardzo źle (jeśli rozpad małżeństwa może nie wyglądać bardzo źle), to na dzisiaj doświadczam najgorszej wersji rozstania – od września toczy się rozprawa sądowa która ma ustalić, kto jest winny tego rozstania. I pomimo, że nie jest to już piekło, które przechodziłem przed rozstaniem, to nie mogę powiedzieć, żeby ostatnie miesiące były łatwe. Wczoraj miała miejsce kolejna rozprawa. Pierwotnie miała być ostatnią – chciałem móc dzisiaj napisać, że mam to wszystko za sobą. Niestety jednak, temat przeciągnie się o kolejne 3 miesiące. Widać tak być musi. 

Pomijając wszystkie inne konsekwencje tego co się dzieje – wpływa to też na mój sport. Aśka twierdzi, że sport był moją ucieczką od problemów w domu. Nie ma racji – sport jest moją

Czytaj Dalej ->

Jest plan

Prosty plan, trzeba dodać. Zazwyczaj jak już pisałem plany, to były na kilka miesięcy, zawierał periodyzację, zakładał wyniki pośrednie które powinienem osiągać, żeby w razie czego móc dokonać korekty… a po najwyżej miesiącu plan szedł w odstawkę, a ja wracałem do wolnej amerykanki jeśli chodzi o to kiedy i na jaki trening idę.

Dlatego teraz plan jest prosty. I rozpisany do końca stycznia. 25 treningów i dwa starty. Średnio jeden basen, dwa rowery (rolka) i trzy biegi. Tyle co kot napłakał, ale na dzień dzisiejszy i tak będę dumny, jeśli zaliczę powyżej 20 z tych zaplanowanych treningów. Dzisiaj zaliczyłem pierwszy, zostało jeszcze 24. Celem jest na dzisiaj wychodzenie na treningi, a nie ich jakość czy długość.

Przy okazji pierwszy raz od… roku? Cyba tak – pierwszy raz od jakiegoś roku przebiegłem na treningu 25 kilometrów. Dłuży się to to niesamowicie, na zawodach jednak jest to łatwiejsze. Czas pokaże, czy praca nad wytrzymałością pomoże uniknąć zgonów na dłuższych zawodach.

Czytaj Dalej ->

Bez grubej kreski, za to z wnioskami

Nie lubię takich wpisów. Wszyscy blogerzy sportowi je piszą. „co było w xxxx” i „co będzie w xxxx+1”. Czasami w jednym wpisie, czasami w dwóch. Jak kogoś poniesie to machnie tego jeszcze więcej. I człowiek przez cały grudzień przebija się na przemian przez „podsumowania” i „plany”.

A z drugiej strony za bardzo nie da się inaczej pisać w tym okresie. Zapisy na duże imprezy już ruszyły, dla tych średnich znane są już przynajmniej terminy. Te mniejsze często można już powiedzieć „że będą”. Wszyscy siedzą, planują, ustawiają, porównują i wydają furę kasy na wpisowe. Poważnie, grudzień w kategorii wydatków potrafi być jakąś masakrą, nie tylko przez prezenty. Swoją drogą, może to dobry patent na prezent dla sportowca? Talon na wpisowe na zawody?…

No dobrze, ale przejdźmy już do tego całego podsumowywania i planowania:

To był trudny rok…

Nie, nie był zły. Nie był też nieudany. Był po prostu trudny. Życie prywatne mocno zdefiniowało ilość czasu który mogłem poświęcić na sport. W liczbach na dzisiaj wygląda to tak:

Ironia

Od dawna robię rzeczy, które dla przeciętnego człowieka są chore. Sport na długim dystansie, w długim przedziale czasu, czy w skrajnie niesprzyjających warunkach to coś co robi wrażenie. W zasadzie na mnie też dalej robi – pod warunkiem, że zatrzymam się i pomyślę. Swoją drogą, najgorzej jak takie myśli przyjdą w czasie zawodów. Lepiej nie wyobrażać sobie jak dużo to jest te 100 km, gdy jesteś właśnie na trzydziestym…

Bywa, że ludzie mówią, że jestem wyjątkowym. Że to nie jest dla każdego. Częściowo mają rację, to nie jest dla każdego. Przede wszystkim nie każdemu sprawi to frajdę. Są też ludzie chorzy, którzy (teoretycznie) robić takich rzeczy nie powinni. Ale jak patrzeć na to racjonalnie, to nikt nie powinien sobie tego robić… W każdym razie sporty z kategorii „ultra” są dla ludzi. Trzeba tylko uwierzyć i zacząć to robić. Nie, nie jestem wyjątkowy.

A w kontekście ostatnich dni, to wręcz jestem wyjątkowo pozbawiony predyspozycji do takich zabaw. Od dziecka mam problemy z kręgosłupem. Mam krzywą miednicę, przeprost w odcinku lędźwiowym, zblokowany odcinek krzyżowy, garba i skrzywienie boczne, sam już nie wiem w którą

Czytaj Dalej ->