Miesięczne archiwum: Luty 2016

Ironia

Od dawna robię rzeczy, które dla przeciętnego człowieka są chore. Sport na długim dystansie, w długim przedziale czasu, czy w skrajnie niesprzyjających warunkach to coś co robi wrażenie. W zasadzie na mnie też dalej robi – pod warunkiem, że zatrzymam się i pomyślę. Swoją drogą, najgorzej jak takie myśli przyjdą w czasie zawodów. Lepiej nie wyobrażać sobie jak dużo to jest te 100 km, gdy jesteś właśnie na trzydziestym…

Bywa, że ludzie mówią, że jestem wyjątkowym. Że to nie jest dla każdego. Częściowo mają rację, to nie jest dla każdego. Przede wszystkim nie każdemu sprawi to frajdę. Są też ludzie chorzy, którzy (teoretycznie) robić takich rzeczy nie powinni. Ale jak patrzeć na to racjonalnie, to nikt nie powinien sobie tego robić… W każdym razie sporty z kategorii „ultra” są dla ludzi. Trzeba tylko uwierzyć i zacząć to robić. Nie, nie jestem wyjątkowy.

A w kontekście ostatnich dni, to wręcz jestem wyjątkowo pozbawiony predyspozycji do takich zabaw. Od dziecka mam problemy z kręgosłupem. Mam krzywą miednicę, przeprost w odcinku lędźwiowym, zblokowany odcinek krzyżowy, garba i skrzywienie boczne, sam już nie wiem w którą

Czytaj Dalej ->

zamieć ikona

Zamieć – odsłona III

„O, jak ładnie”

„O ja pier*** jak tu pięknie”

„O kur**, tu jest zaje** ”

Pierwsza runda biegu na Skrzyczne upłynął mi w dużej mierze na przekleństwach. Na szczęście nie były one spowodowane (przynajmniej w tych momentach) tańczeniem na lodzie, czy ostrymi podejściami.  Temperatura na lekkim plusie, lekki wiatr, lekkie słońce. Nawet śnieg zmieszany z błotem byłem gotów nazwać lekkim w tych warunkach. No bo jak można nie odrywać się od ziemi w takich okolicznościach?



Czytaj Dalej ->