Miesięczne archiwum: Listopad 2015

Podsumowań czas…

Działo się. W zasadzie jak co roku. W zasadzie od 2009 roku, kiedy poczułem miętę do ultra, nie mogę narzekać na nudę. Nawet jeśli jakiś pułap wariactwa stawał się już normą, znajdowałem coś, co znowu przyprawiało rodzinę i znajomych o pukanie się w głowę. I ten rok nie był wyjątkiem.

Raz

Biegowo ten rok poszedł w jakość. Podkręciłem wyniki na 5, 10, 21, 42 i 50 kilometrów. Zaliczyłem dziesiąty i jedenasty maraton w życiu, wziąłem udział w biegu „prawie dwunastogodzinnym” i ukończyłem Przejście Kotliny – najdłuższy pieszy start w moim dorobku. Co ciekawe, znowu zaprocentowała forma zrobiona zimą. Do tego ponownie wyszło podbicie poziomu w drugiej części lata. Widać już tak mam, że te okresy pasują mi treningowo. Trzy godziny na maratonie nie pękły, ale dla mnie liczy się, że ta bariera padła w mojej głowie. Ta i kilka

Czytaj Dalej ->

Małe Ultra – Operacja 11:11

Dużo emocji. I trochę kilometrów na dokładkę. Miałem w zeszłym tygodniu okazję organizować, uczestniczyć i wygrać (choć to ostatnie jest najmniej frapujące) w pierwszym w Brzegu Dolnym ultramaratonie.  O tym, jak wyglądało bieganie przez 11 godzin i 11 minut już napisałem – relacja jednak dla odmiany nie zawisła na blogu, a na serwisie Kingrunner.com – to taki mały kroczek w stronę szerszego świata z moim skrobaniem relacji. Udanej lektury (link otwiera się po kliknięciu w poniższe zdjęcie)

11x11_v7

Czytaj Dalej ->

I ACDC

<pstryk>
Pierwsza edycja Izerskiej Wyrypy. Zszedłem z trasy, na zawodach ulewa sieje spustoszenie wśród uczestników. Widzę organizatora, młodego chłopaka, który siedzi i ukrywa twarz w rękach. Jedyne co jest w stanie powiedzieć to „Ku**a, ostatni raz organizuję zawody”

<pstryk>
Stoję w środku niczego, na drodze biegnącej przez mokre krzaki. W końcu dotarłem do miejsca, w którym chłopaki zgłaszali problem z brakiem przejazdu. Mi tam te krzaki nie wyglądają aż tak źle… ale czy skoro trafili się uczestnicy, którym uniemożliwiają przejazd, to czy nie znaczy, że powinienem coś z tym zrobić? Organizować ciągnik, czy siedzieć w nocy z sekatorem i piłką? A może jednak zostawić jak jest? Zaczyna padać… skąd ja do cholery wezmę ciągnik?

<pstryk>
Spray. Ciągle spray. W dzień, w nocy, cały czas ten pomarańcz na białym tle… jeszcze jedne wykrzykniki…

<pstryk>
Noc przed zawodami. Rozstawiam trasę w okolicach „Burzy”. Zegarek uparcie twierdzi, że dochodzi trzecia, mimo, że przecież tuż przed trzecią wychodziłem z domu… nie dociera do mnie fakt, że właśnie zmienił

Czytaj Dalej ->