Miesięczne archiwum: Styczeń 2014

Motywator III – bieganie

Motywator sytuacyjny:

Niedzielne popołudnie, dom rodziców. Sielankowa atmosfera – ciepło, po niedawnym obiedzie sennie i leniwie. Na zewnątrz mokro, a słońce powoli chyli się ku zachodowi. Nic, tylko usiąść i pisać wiersze… znaczy się, zalec na kanapie.

I jest tylko jedno małe „ale”, jeden szczególik, który nie pozwala usiedzieć na miejscu i rozkoszować się lenistwem – trzeba przetestować buty które chcę zabrać na zawody w przyszły weekend. Nie biegałem już w nich ze dwa lata, trzeba sprawdzić czy stopa dalej sobie z nimi radzi. A czy jest lepszy sposób na testowanie takich butów, niż upodlenie się w lesie pełnym błota?przed biegiem

Czytaj Dalej ->

I Zamieć – 25/26.01.2014

Pora zacząć starty w tym roku. I to chyba można powiedzieć, że z grubej rury – 24h biegania po górskiej pętli, na całe szczęście w dwuosobowej sztafecie. Moim partnerem będzie Paweł, któremu chyba robi się niedobrze, jak myśli o tych zawodach… Na chwilę obecną zachowanie organizatora jest co najmniej chaotyczne, ale jestem dobrej myśli i nastawiam się na fajne bieganie po górach. Regulamin mówi o 15km pętli, profil trasy pokazuje około 13,5 km

Miejsce: Szczyrk
start 25.01 godz 13:00
założenia: minimum 12 pętli, optimum 13 pętli
wyzwanie: 14 pętli, dużo będzie zależało od warunków na trasie, które na dzisiaj zdają się nam sprzyjać.

————————-

relacja

Czytaj Dalej ->

25 stycznia 2014 13:00a26 stycznia 2014 13:00
25 stycznia 2014 13:00a26 stycznia 2014 13:00

Motywator II – Kolarstwo

Motywator sytuacyjny:

Zegarek pokazuje sześćdziesiątą minutę treningu. Równa godzina, do końca już tylko 20 minut. Już nawet przestały się lać strumienie potu, widać do organizmu dotarło w końcu, że nie warto. Nogi kręcą bez zmian, ale w głowie od dłuższego czasu kołacze się słowo „odpuść”. Nie dlatego, że bolą nogi, a płuca palą – bo tego nie ma. Jest tylko ten głos, który udowadnia bezsensowność tego co robię. No bo durne to przecież – siedzieć w domu i machać pedałami w miejscu.

Na basenie to wyizolowanie działa na mnie pozytywnie – kolejne długości basenu nie powodują nudy, liczy się odległość, a czas jest tylko informacją jak mocno było. I jest ta świadomość, że jak przyspieszę, to skończę szybciej. Na trenażerze jest inaczej – przyspieszasz, a czas biegnie tak samo wolno. A nawet wolniej, bo zmęczenie zaczyna zakrzywiać poczucie czasu. I pedałuje człowiek i kręci ten młynek, a tu ani w przestrzeni, ani nawet w czasie nie chce się przesunąć. Jak jakiś, za przeproszeniem, pieprzony chomik na kołowrotku.

I na co to komu? Przecież i tak wsiądę na rower i kadencja wróci mi do 80rpm. Nie lepiej

Czytaj Dalej ->

Motywator I – Pływanie

Motywator sytuacyjny:

Nie lubię pływać. I nie potrafię pływać. Tak było od zawsze. Jako dzieciak lubiłem nurkować, ale pływanie – co to to nie. W wodzie jestem jak klocek drewna z doczepionymi kończynami, a jedyne co można o mnie dobrego powiedzieć, to to, że nie tonę.

Ostatnio znalazłem na mailu wpis, którego nigdy nie opublikowałem – o pierwszym treningu pływackim. To było w sierpniu 2012. kiedy postanowiłem sobie, że spróbuję sił w triathlonie. Nie było zmiłuj się, trzeba było zacząć chodzić na basen. zrobiłem wtedy w ciągu godziny 2,2km i z wody wyszedłem ledwo żywy…

I dopiero w tym momencie naszła mnie refleksja. Przecież tamtego drewnianego klocka już nie ma. Dalej nie jestem Phelps’em ale na naszym miejskim basenie to ja wyprzedzam. Nie okupuję każdej długości basenu utratą oddechu i co najważniejsze… pływanie zaczyna mi sprawiać frajdę. Nie żebym zakochał się w pływaniu, ale naprawdę potrafię się cieszyć z wyjścia na basen. Aż dziwne, że tak długo tkwiłem w przeświadczeniu, że jest inaczej.

Dla mnie samego jest to dowód na coś, co jest oczywiste i regularnie przeze mnie ignorowane – praca nad

Czytaj Dalej ->