Miesięczne archiwum: Październik 2013

logo_nocny

I Nocny Marek – 9/10.11.2013

Nocny Marek to jedna z nowych propozycji teamu RajdKonwalii.pl na ten rok. Zimowy start sobie darowałem, za to tutaj chętnie zawitam. Przegonię Pawła na krótkiej trasie i zobaczymy, może nawet uda się zrobić jakiś ładny wynik…

Miejsce: Okolice Bydgoszczy
Start: 18:30 w sobotę.
Założenia: Wycisnąć ile się da z Pawła – niezrealizowane
Wyzwania: Może jakieś miejsce na pudle? 😉 – niezrealizowane

———————————————–

„Gdyby” – ukochane słowo polaków. Postaram się go uniknąć, dlatego będzie krótko. Tydzień przed zawodami był naprawdę trudny. Powrót do regularnych treningów, ciężki tydzień pracy i w końcu przyjęcie do domu nowego członka rodziny:

makita

Czytaj Dalej ->

9 listopada 2013
18:30
18:30
maraton zaliczony

III Nocna Ściema – tym razem bez ściemy (relacja)

Do Koszalina dotarliśmy szybko i bezproblemowo. Zadziwiająco szybko i bezproblemowo. Cóż, bywa i tak. Po drodze minęliśmy knajpę gdzie jedliśmy rok temu (a ja również dwa lata temu). Wspomnienie przyjemne, ale tym razem nie kusiłem losu. Sprawdzone jedzenie w złotej literce M, a w Koszalinie makaron od organizatora. Podobno ktoś rok temu dostawał z poślizgiem (nie ja), teraz dostałem gorący pachnący talerz w sekundę po złożeniu zamówienia. Ludzie będą mieli małe pole do narzekania w tym roku…

Powiem szczerze. Nie chciało nam się. Totalnie. A dokładniej:

– Nie chciało nam się siedzieć, to poszliśmy spać. Budzik nastawiony na odprawę.
– Asi nie chciało się iść na odprawę.
– Mi nie chciało się iść na odprawę bez Asi – budzik nastawiony na 1.00
– Budzik przestawiony na 1:15 (nie chciało się…)
– Jeeeezu, czy ja muszę tam iść?! (tu jeszcze bardziej się nie chciało).

Bormanowi też się nie chce wychodzić na nocne wybiegania. No to bądź jak Borman, wyjdź na nocne wybieganie. Trochę pomogło. Ubrałem się, ogarnąłem i podreptałem z Asią na start. Trafiliśmy na końcówkę rozgrzewki,

Czytaj Dalej ->

ściema

III Nocna Ściema – 27.10.2013

Skusiłem się. 4 Maraton w tym roku. 3 na jesień. Prawdopodobnie najtrudniejszy, bo Koszalin wspominam między innymi z sporych przewyższeń (jak na bieg uliczny). Dużą niewiadomą jest też pogoda, chociaż zapowiada się, że tegoroczna edycja będzie cieplejsza niż poprzednie. Nastawiam się na dużo bólu i trudnej, szarpanej walki.

Chętnych na tą nietypową imprezę (strona zawodów) zapraszam do zapisów, w aucie mam jeszcze miejsca 🙂

Miejsce: Koszalin, Stadion Miejski
Start: 2.00
Założenia: zajechać się – zrealizowane w 120%
Wyzwanie: Zbliżyć się do 3:30 – niezrealizowane

————————-

Relacja

————————

Wyniki:
Czas netto 3h 40min 35sec (ściemniony do 2h 40min 35sec) open – 43 na 208 osób
M20 – 1 na 11 osób

 Logo pochodzi ze strony

Czytaj Dalej ->

27 października 2013
02:00a04:30
naglowek

XXXV Maraton Warszawski – bo na naukę nigdy nie jest za późno

Sobota wieczór. Warszawa przywitała nas deszczem. I korkami. I jeszcze szarówką, bo latarnie nie odpaliły się pomimo ciemności. Bolała mnie głowa, miałem już dość prowadzenia, a akurat teraz trzeba się skupić na wszystkim dookoła. Docieramy w okolice stadionu, po lekkim kołowaniu udaje nam się zaparkować na prawie pustym parkingu pod PKP. Odbieramy z Asią pakiet startowy, przy okazji zwiedzając narodowy. W sumie nigdy nie byłem na krytym stadionie – nie przypuszczałem, że zrobi na mnie takie wrażenie. Ponownie wsiadamy do auta a ja przypominam sobie, jak łatwo zgubić się w Warszawie. Po kilku nawrotach docieramy do Mysiadła gdzie już kieruje nas Krasus. Kurde, dobry jest w tym „radioorienteringu”. W przytulnym mieszkaniu, przy przyjemnej rozmowie i dobrej kolacji udaje mi się odgonić na trochę zmęczenie, tak więc siedzimy dłużej niż planowałem. A rano trzeba wstać tak wcześnie…

Rano wstaliśmy wcześnie (bo trzeba). Zimno, słońce dopiero wschodzi, na ulicach pustki. Po drodze do stadionu znowu się gubimy, usilnie próbując wjechać w drogę której jeszcze nie ma. Pod Narodowym chaos nie taki znowu straszny, ostatecznie parkujemy w jednej z uliczek i

Czytaj Dalej ->