Miesięczne archiwum: Lipiec 2013

Zmiana layout’u

Hymm… tak, myślę, że o tym, że zmieniło się coś na stronie nie muszę mówić nikomu, kto dotarł do tego miejsca 😀

Trwało to chwilę, ale w końcu możecie podziwiać nową wersję strony. Autorem jest Marcin, ten sam, który stoi za zdjęciami z Bełchatowa i który pewnie jeszcze nie raz zawita w to miejsce. Mam nadzieję, że zmiana pasuje wam równie bardzo, co mi.

W związku z przenoszeniem wszystkiego po raz kolejny rozsypało się kilka rzeczy (Sorki Krasus, z tego co widzę, uciekł twój ostatni komentarz). Minie kilka chwil, zanim ogarnę to, co jeszcze zostało. Będę wdzięczny za sygnały, co jeszcze jest nie tak. Niby nie ma tego dużo, niemniej… 😉

Czytaj Dalej ->

IV Rajd Konwalii

Mochy. Miejscowość gdzieś w środku Polski (No, prawie), a jednak na końcu świata. Podobno jest tu gdzieś jakiś szlak konwalii, ale ja nawet nie za dobrze kojarzę, jak takie konwalie wyglądają. Niby blisko, ale jak się wpadnie w korek we Wrocławiu, to jednak daleko. Tym, co wyróżnia dla mnie Mochy na tle innych miejsc w tej okolicy, jest rajd. Rajd, w którym uczestniczyłem już po raz czwarty. Rajd Konwalii.

Jak dzisiaj na to patrzę, to za każdym razem było inaczej. Pierwsza edycja to wielkie szczęście – dotarłem do mety o własnych siłach. Nie miałem kompletu „małych punktów”, ale zrobiłem całą główną trasę. Na metę wbiegłem, przegrzany (prażyło niesamowicie), wykończony, ale szczęśliwy. Edycja druga, to współpraca z kumplem z Wrocławia i przygodnym „współuczestnikiem”. Byłem wtedy w naprawdę dobrej formie, dotarliśmy na trzeciej pozycji, oni ledwo żywi, ja z ochotą na dalsze bieganie. Trochę dołowało to, że Paweł Pakuła i Michał Jędroszkowiak tak bardzo nam dokopali, ale przecież oni i tak są z „innej kategorii”. Sportowo był to dla mnie naprawdę duży sukces. Totalne przeciwieństwo zeszłego roku, który kojarzę z nocą, mgłami i totalnym

Czytaj Dalej ->

Myśli ściętej głowy

Nie wiem. Nie wiem tak wielu rzeczy… nie wiem, czy przeżyję pływanie i w jakim stanie wsiądę na rower. Nie wiem, czy na tym rowerze pojadę za mocno, czy zbyt zachowawczo. Nie wiem w końcu, jak będą podawały nogi po 90 km. pedałowania. W zasadzie to bardzo mało wiem. Wiem tylko, że przeraża mnie pływanie.

Kiedyś było łatwiej – co dwa tygodnie startowałem na 50 km., wiedziałem z czym to się je. Nawet jak dany start nie pójdzie – nie szkodzi, za chwilę będzie następny. A po nim jeszcze jeden. Najbliższy triatlon pewnie w przyszłym roku. I jakoś tak człowiek nie chciałby tego skopać. Nawet jeśli to debiut. Pozostało mi grać pewnego siebie i pokazywać zęby Krasusowi, grożąc, że go wyprzedzę. A tak naprawdę to boję się, czy dotrę do mety w jednym kawałku.

Do niedawna miałem jeszcze usprawiedliwienie. Brak czasu. Zmęczenie pracą i tym wszystkim dookoła. Ale czerwiec pokazał, że to tylko wymówka. Przecież czerwiec był cięży niż maj, a jednak spędziłem na treningach dużo więcej, niż wtedy. Więc dlaczego lipiec znowu idzie słabiej? Teraz już nie mam odpowiedzi. Jakby tego było mało, znowu zacząłem

Czytaj Dalej ->

Zmiana serwera

Jeśli to czytacie, to znaczy że wszystko jest już ok i blog stoi na nowym serwerze. Kolejna batalia z siecią wygrana, a jest szansa, że za szybko się z tego serwera nie ruszę 🙂

Dziękuję Nazwa.pl za te pół roku razem. Nie kończymy współpracy, bo domena dalej jest u nich. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony infolinią techniczną – Panowie wykazali do mnie sporo cierpliwości i nie dziwili się na moje widzimisie. Zdecydowanie polecam ich usługi.

Dziękuję również (po raz kolejny) ekipie 4MAX.pl za wsparcie, a od teraz również miejsce na ich serwerze. Liczę, że współpraca dalej będzie szła do przodu (nowy layout strony…?).

Za to czytelnikom życzę miłych wizyt i braku problemów technicznych.

Czytaj Dalej ->