Bajka o tym co działo się w marcu

I zrobiła się połowa kwietnia. Osiągam nowe poziomy nie tylko sportowo, ale również jeśli idzie o bycie w niedoczasie. I chociaż w kwietniu już trochę się działo, to na blogu jestem cały czas w marcu. No nic, trzeba ciąć i pisać skrótowo. Tak więc zbierając ten cały bajzel do kupy…

ZUK

„zlekceważyłeś ten start”. Taki komentarz miała Gosia odnośnie tego, co stało się w Karkonoszach. I w sumie to miała rację. No dobra, nie aż tak prosto, ale konkluzja w sumie taka sama.

20160312_071603Przed startem, fot. Gosia

Nie tak, żebym zaraz pojechał na zawody z marszu. Sporo myślałem

Czytaj Dalej ->

Ironia

Od dawna robię rzeczy, które dla przeciętnego człowieka są chore. Sport na długim dystansie, w długim przedziale czasu, czy w skrajnie niesprzyjających warunkach to coś co robi wrażenie. W zasadzie na mnie też dalej robi – pod warunkiem, że zatrzymam się i pomyślę. Swoją drogą, najgorzej jak takie myśli przyjdą w czasie zawodów. Lepiej nie wyobrażać sobie jak dużo to jest te 100 km, gdy jesteś właśnie na trzydziestym…

Bywa, że ludzie mówią, że jestem wyjątkowym. Że to nie jest dla każdego. Częściowo mają rację, to nie jest dla każdego. Przede wszystkim nie każdemu sprawi to frajdę. Są też ludzie chorzy, którzy (teoretycznie) robić takich rzeczy nie powinni. Ale jak patrzeć na to racjonalnie, to nikt nie powinien sobie tego robić… W każdym razie sporty z kategorii „ultra” są dla ludzi. Trzeba tylko uwierzyć i zacząć to robić. Nie, nie jestem wyjątkowy.

A w kontekście ostatnich dni, to wręcz jestem wyjątkowo pozbawiony predyspozycji do takich zabaw. Od dziecka mam problemy z kręgosłupem. Mam krzywą miednicę, przeprost w odcinku lędźwiowym, zblokowany odcinek krzyżowy, garba i skrzywienie boczne, sam już nie wiem w którą

Czytaj Dalej ->

zamieć ikona

Zamieć – odsłona III

„O, jak ładnie”

„O ja pier*** jak tu pięknie”

„O kur**, tu jest zaje** ”

Pierwsza runda biegu na Skrzyczne upłynął mi w dużej mierze na przekleństwach. Na szczęście nie były one spowodowane (przynajmniej w tych momentach) tańczeniem na lodzie, czy ostrymi podejściami.  Temperatura na lekkim plusie, lekki wiatr, lekkie słońce. Nawet śnieg zmieszany z błotem byłem gotów nazwać lekkim w tych warunkach. No bo jak można nie odrywać się od ziemi w takich okolicznościach?



Czytaj Dalej ->

…Czas Planów

Podsumowanie w tym roku szybkie – w końcu do Sylwestra jeszcze miesiąc. Ale co zrobić, skoro już dzisiaj trzeba ogarniać plany na przyszły sezon? W ramach dzisiejszej walki na łokcie (poczułem się jak klient Lidla na promocji) o miejscówkę na IM Gdynia, co nieco o tym, co w przyszłym roku

Raz

Biegowo znowu stawiam na jakość. Bariery w głowie pękły, teraz pora żeby dotarło to do nóg. Na pewno musi pęknąć 3:00 w maratonie, na dzisiaj wszystko wskazuje na Kraków. Na dzisiaj to jedyna deklaracja wyników którą stawiam, ale marzeń w tej sferze trochę jest – wiosna pokaże, czy odrobiłem zadanie domowe.
Miało być w tym roku więcej ultra i więcej gór. Jedna z imprez „must be” właśnie wypadła z kalendarza – IWW, naprawdę fajnie było mi z wami przez te 6 lat. A pozostałe… będą głównie te zimowe (ZUK, Zamieć, Zimowy Maraton Ślężański), latem może wyjść różnie, ponieważ…

Dwa

…Ponieważ ten rok będzie mocny jeśli idzie o dwa koła. Świnoujście to była dopiero rozgrzewka. Celem na ten rok jest BBT, czyli Bałtyk-Bieszczady Tour na dystansie 1008 km. Niestety, jak się okazało, nie zrobiłem jeszcze

Czytaj Dalej ->